niedziela, 2 kwietnia 2023

Część 1. Odstrzelony transseksualizm. „Crossdressingowo-Trans-Fuzyjni” aktywiści i pożyteczni idioci o płci.

 

 

 Artykuł podzielony jest na 5 części.

Część 2: Odstrzelony transseksualizm. „Crossdressingowo-Trans-Fuzyjni” aktywiści i pożyteczni idioci o płci

Część 3: Odstrzelony transseksualizm. „Crossdressingowo-Trans-Fuzyjni” aktywiści i pożyteczni idioci o płci

Część 4: Odstrzelony transseksualizm. „Crossdressingowo-Trans-Fuzyjni” aktywiści i pożyteczni idioci o płci

Część 5: Odstrzelony transseksualizm. „Crossdressingowo-Trans-Fuzyjni” aktywiści i pożyteczni idioci o płci

 

 

 

 


  Przejęcie narracji o płci przez aktywistów wywodzących się z portalu internetowego „Crossdressing.pl”, dedykowanego transwestytom, wspieranych przez grono osób podzielających ich poglądy, to następstwo wykorzystania przychylnych mediów, biernych w kwestii weryfikowania informacji, stojących na stanowisku że muszą być otwarte na postulaty osób prezentujących się jako „osoby transpłciowe”.

Problematyka otwartości na treści propagowane przez aktywistów w dużej części złożonych z transwestytów, być może w przyszłości okaże się być wartą zainteresowania przez próbujących pisać o płci i kulturze. Na razie szerokim łukiem ten temat omijają, być może ze względów doktrynalnych, jako bezkrytycznie ufających w zamiary aktywistów, ich opinie traktując w kategorii prawdy objawionej. Uznaję ten pogląd za zasadny, nie dziwię się że nikt do tej pory nie pokusił się o stworzenie opracowania odnoszącego się do wydarzeń do jakich doszło w pierwszych kilkunastu latach XXI wieku, kiedy to osoby wywodzące się z „Crossdressing.pl” chętnie występowały w mediach, odnosząc się do płci homo sapiens. Swoje działania i opinie sprzedawali mediom uwzględniając wyłącznie własne nastawienie do kwestii o które byli nagabywani. Media nie miały problemu z pozyskiwaniem chętnych do prezentowania siebie – aktywiści byli do dyspozycji na zawołanie. Konformistycznie nastawione do przekazu z jakim wychodzi mniejszość LGBT – mam tu na myśli przede wszystkim media głównego nurtu, wykluczając z niego skrajności, np. religijno-narodowe, decydowało o tym że w głowach nie kiełkowała myśl o potrzebie krytycznego spojrzenia na działania tych, którzy tak chętnie gościli u nich na antenie (telewizja, radio), czy też na łamach prasy, czy też portali internetowych. A przecież już na wstępie można było zadać takie przykładowo pytanie: dlaczego osoby transseksualne nie mogą istnieć w oderwaniu od transwestytów i tym podobnych kreacjonistów płci kulturowej? Jako że na powrót sprowadzono te osoby do tego samego poziomu, z którego startowały w czasach Hirschwelda i Benjamina, aby dopiero po jakimś czasie wybić się na niepodległość (spodobało mi się takie ujęcie tematu, które wyczytałam w jednym z nowszych opracowań dotyczących transseksualizmu). Półtorej dekady temu, ponownie ją utraciły, nie tyle z winy kreacjonistów płci kulturowej, co pożytecznych idiotów, w gronie których lokują się media, osoby uważające się za naukowczynie i naukowców, a w końcu nawet część osób transseksualnych, bezmyślnie przejmując narrację o „odrażającym transseksualizmie”, na rzecz uznawania się za „transpłciowe”, przejmując dla oznaczenia siebie termin wymyślony przez transwestytów dla zakamuflowania swojej płci, ich podejścia do płci kulturowej, w celu pozbycia się łatki transwestyty.

 

Już na wstępie pojawia się poważny problem przy próbie przedstawienia zagadnienia eliminacji skromnej populacji transseksualnych kobiet i mężczyzn.[1] Otóż głowę zajmowało pytanie, jak zatytułować opracowanie, zanim przejdę do jego tworzenia. Tytuł miałby na celu ukierunkować czytających na treść – toż to oczywiste. Tytuł miałby na celu niejako natychmiast rozwiązać zagadkę – czego spodziewać się po tej treści. Zdaje się to być trudne do osiągnięcia, musiałby być złożony z wielu słów, wyjaśniających powody dla których opracowanie powstało, jednocześnie wskazując, że zamierzenie „przejęcie władzy nad światem” przez pewne grono osób, przerodziło się w sukces. Zaraz, zaraz… Tytuł miałby zapewne także wyjaśnić skąd wzięła się potrzeba stworzenia protokołu zgonu, potencjalnie namierzając na sprawców, sprawczynie. Pierwotnie uznawałam że sprawa jest beznadziejna, i najlepiej byłoby zebrany materiał złożyć do archiwum, lokując w jakimś sejfie pospawanym z grubych blach.[2] Powróciłam do realizacji zamierzenia, i początkowo myślałam nad… „Transwestyci atakują!”, odnośnie tytułu, brzmiał by zapewne dla niektórych transfobicznie, skojarzenie mnie z prawicowymi neofaszystowskimi indywiduami, nasunęło by się z automatu, stąd nie miałoby sensu myślenie o sukcesie. Oczywiście, metoda nieliczenia się z „przeciwnikiem” z potrzeby narzucenia światu własnych poglądów, własnej „racji”, to opcja którą przyjęto jako właściwe narzędzie dla osiągnięcia celu przez środowisko pośród którego m.in. transwestyci występują, ale ostatecznie obok innych osób, jakie odnajdują się w ich towarzystwie z takich czy innych powodów. Odbiór ich poczynań, nie jest i nie będzie jednak traktowany jako zamach na dobrostan innych, jako że co do zasady występują w roli uznawanych za uciemiężonych, każdy więc akt krytycznego spojrzenia na ich działalność, skojarzy się z „prawicowymi neofaszystowskimi indywiduami”, i nikt nie będzie się kłopotał potrzebą rozpoznania kto i w jakim celu opisuje w krytycznej analizie ich działalność, naprowadzając na skutki. Szczególnie że powszechna opinia na temat transseksualizmu stawia osoby nim dotknięte, w roli ofiar „doktryny” osądzonej już jako uwłaczającej. Nie jest istotne to, że w dużej mierze szyta była pod nich i dla nich, aby im pomóc (pozostawała kwestia wniesienia poprawek w tym zakresie, co nadal jest aktualne), że ją z drobnymi wyjątkami odnośnie postępowań z nimi akceptowano, istotne było to, że uwzględniała rozumienie statusu kobiet i mężczyzn na takich zasadach, na jakich czyni to biologia (transseksualizm ma status biologiczny, wbrew pozorom, czy też opiniom „znawców”), na jakich nie funkcjonują m.in. transwestyci, i inne osoby stawiające na kulturową kreację kobiecości i męskości, uwzględniając także pozyskanie trzeciorzędowych cech płciowych, w ramach zadośćuczynienia własnym preferencjom wizerunkowym. Kryje się pod tym również potrzeba pozyskania przywilejów kobiety lub mężczyzny, jakie pozyskały transseksualne kobiety i mężczyźni, na polu kulturowym, ale także prawnym. Transseksualizm stawał się być naturalnym wrogiem, jako że środowisko w dużej mierze złożone z transwestytów, w warunkach polskich po jakimś czasie okraszone mianem „transpłciowe”, nie miało z nim nigdy po drodze w związku z faktem, że… składało się przede wszystkim z transwestytów, czyli mężczyzn cisseksualnych, a także osób które na swój sposób deklarowały się jako „osoby innej płci niż ta którą posiadają”, lub też tylko częściowo „innej” (cokolwiek to znaczy), nie zainteresowanych jednak jej korektą w takim wymiarze, aby wykazać faktyczną niechęć do swojej biologii – podstawa dla diagnozy transseksualizmu. Działania transwestytów i szukających dla siebie miejsca osób tylko częściowo niezadowolonych ze swojego statusu biologicznego, nie mogły się obejść bez wsparcia ich znajomych cisseksualnych, często żon, czy kobiet z którymi tworzyli związki nieformalne. Sukces wyznawców „transpłciowości” w takim wymiarze w jakim został osiągnięty w ciągu ostatniej dekady, nie zostałby osiągnięty bez współwystępowania w tym środowisku pewnego procenta osób uważających się z różnych powodów za transseksualne, jako że to one uwiarygodniały – paradoks nie zrozumiały przez osoby z tego grona – to środowisko, gdyż to osoby transseksualne traktowane były, a i nadal są(!), jako wiarygodne, odnośnie rozumienia czym jest płeć, i co warto uczynić w tym kierunku, aby za kobietę lub mężczyznę uchodzić, wykorzystując – nazwijmy to w ten sposób, zdobycze cywilizacyjne (hormonoterapia, depilacja, zabiegi chirurgiczne). Brak reprezentacji transseksualnej w tym środowisku, przełożyłby się na brak zasadności „wyjścia do ludzi” ze swoimi postulatami, jako że odebrani byliby w taki sposób, w jaki w zasadzie sami siebie odbierali – czyli jako transwestyci. Wykształcenie się opcji „zaistnienie” w przypadku „Fundacja Trans-Fuzja”, która miała na celu wymieszać wszelkie zjawiska, dla uwiarygodnienia kurczowo nadal trzymając się również terminu transseksualizm w opisach, kamuflując tym samym odbiór rzeczywistości, skończyło się – kolejny paradoks – zamieszaniem w środowisku osób związanych z tą organizacją, jako że część transwestytów „poczuła wiatr we włosach” (uwzględniając peruki), i postanowiła podążyć za znajomymi współtworzącymi portal internetowy „Trans-Fuzja”, wykorzystując go jako nowe miejsce do prezentowania swoich opinii o świecie, jakie prezentowali dotychczas na portalu „Crossdressing.pl”. Co istotne, część z nich uwierzyła w to że jest istotna, i w ogóle także transseksualna, czy może raczej że jest kobietami „transpłciowymi”. Dopingowało ich w tym przekonaniu swojskie środowisko. Sytuacja zaczęła się komplikować w momencie, gdy na stronach internetowych na których odważnie zaczęli się wypowiadać na tematy które do tej pory były im nie znane, pojawiło się niewielkie grono rozgarniętych osób transseksualnych (głównie młodych kobiet), które po upadku portalu „Transseksualizm” (transseksualizm.pl) (m.in. brak możliwości poszerzenia tematów do dyskusji) szukało w internecie miejsca dla aktywności, aby powiązać się z innymi osobami których dotyczy transseksualizm. Brak aktywności twórców portalu „Transseksualizm”, przy jednoczesnej aktywności twórców portalu „Trans-Fuzja”, przełożył się na przymusową bytność osób transseksualnych w środowisku które było im do tej pory zupełnie obojętne. Środowisko to miało jednak nad nimi przewagę, jako że działało na własnym terytorium, dla nich wykreowanym, przemycając poglądy im odpowiadające. Stosunkowo szybko znajdujące się na tym portalu forum, zostało deaktywowane, jako że przestało sprawdzać się w roli reprezentującego poglądy (tuba propagandowa) na różne kwestie osób powiązanych do tej pory z transwestytyzmem. Szybko odrodziło się w postaci osobnego portalu („Wolne Forum Transowe”, działające pod adresem transpomoc.pl), prowadzonego i zdominowanego przez osoby nadal wywodzące się z „Crossdressing.pl” i „Trans-Fuzji”. Po początkowej wzmożonej aktywności osób udzielających się na nim, również stosunkowo szybko podupadło, szczególnie że bytność w mieszanym towarzystwie (czytaj: transseksualizm/transwestytyzm), w dalszym ciągu przez najbardziej rzeczowe osoby transseksualne, jawiła się jako niedorzeczność. Merytoryczne dyskusje mijały się z celem, jeśli uczestniczyli w niej transwestyci, lub też osoby które jako transseksualne deklarowały się wyłącznie w internecie (dość typowy zabieg po który sięgają szczególnie transwestyci). Sukces nowomody „transpłciowej”, skutkował zawłaszczeniem portalu „Transseksualizm” przez osobę również wykazującą negatywne podejście do transseksualizmu, a i na znajdującym się tam forum, przewagę zaczęli zyskiwać wyznawcy „transpłciowości”. Termin ten przejęty został przez media głównego nurtu, bezrefleksyjnie adaptując na własne potrzeby przekaz „Crossdressingowo - Trans-Fuzyjnych” aktywistów, którzy zdominowali sposób w jaki „należy” pisać, czy rozmawiać o płci.

 

 

Po tym przydługim wstępie, przejdźmy do rzeczy.

Wyjaśnię na wstępie, że współczesne badaczki (faktycznie są to głównie kobiety) „transpłciowości”, nie wykazują zainteresowania dla procesu zmian, jakie nastąpiły w kategorii który próbują opisać – występując do niedawna w ich opracowaniach, lub koleżanek i kolegów po fachu, jako transseksualizm. Przyjęto zdaje się bez wyjątku pogląd, że nie rozsądne jest już odnosić się do płci, jak i transseksualizmu, na takich zasadach, na jakich odnoszono ponad dekadę temu. Po pierwsze, termin transseksualizm przeobraził się u nich w „transpłciowość”, na życzenie, a w zasadzie żądanie, aktywistów „Crossdressingowo - Trans-Fuzyjnych”, po drugie, jako że ten nowy termin jest tak naprawdę pojęciem wieloznacznym, będącym zbiorczym także dla różnych praktyk osób kreujących wyłącznie wizerunek społeczny płci żeńskiej lub męskiej, odbiegający od norm obowiązujących w danej (w tym polskiej) kulturze, opisywanie płci, w tym transseksualizmu, przybrało formę usilnego znalezienia miejsca pomiędzy nimi. Co go nobilituje – zupełnie bezzasadnie. Szczególnie tyczy się to usilnego przymierzania się do osób transseksualnych, które na siłę „ubogaca się” towarzystwem osób na które za zwyczaj nie zwracają uwagi, jako że są im, powtórzę się, obojętne – ale obojętne do momentu, gdy zaczyna się je do nich porównywać, lub sprowadzać je do ich poziomu… „Transpłciowość” lokuje transseksualizm np. obok transwestytyzmu, w tym w tej skrajnie przerysowanej formie, czyli stylu na drag queen, czy drag king (wcale nie jest to wyłącznie crossdressing), a w końcu sytuując go obok usilnie promowanej tzw. „niebinarności”, terminu który zyskał na pewnych zasadach podmiotowość, praktycznie będąc równym płci biologicznej (stąd też transseksualizmowi), w sytuacji gdy jest ledwie kreacją (tożsamością) kulturową. Dotychczas odnoszenie się do transseksualizmu nie było obwarowane nieodzowną potrzebą uwzględniania w nim specyfiki osób które najczęściej w sposób przerysowany kreowały wizerunek społeczny kobiety lub mężczyzny, lub też uznawały że kreują coś „nowego”, co jest poza formą „kobiecość”, „męskość”(?). Aktywistom wywodzącym się z dedykowanego transwestytom i ich znajomym (następnie badaczkom, przeważnie kultury, a nie np. biologii) „Crossdressing.pl”, udało się umniejszyć rolę zjawiska transseksualizm, właśnie przez ściągnięcie go do tzw. podzbioru „transpłciowość”. Taka lokacja automatycznie redukuje go (jak już zauważyłam wyżej), przypisując mu również kategorię kreowania czegoś, miast po prostu bycia kobietą lub mężczyzną z chorobą ciała, wzmacniając znaczenie całej reszty, która już faktycznie jest wyłącznie kreacją postawy życiowej wobec normy, która może być dyskusyjną, ale nie musi, jako że zdecydowana większość kobiet i mężczyzn w żaden sposób nie okazuje potrzeby innego prezentowania się, czy też nazywania siebie, jak czynili to dotychczas. Jest to więc kwestia oceny odbioru kogoś, kto musi znosić nieprzychylne opinie – pomijając kwestię zaistnienia oszustwa tożsamości, dla określonych korzyści które nie powinny przysługiwać, lub dla dokonania przestępstwa. Na podważeniu znaczenia statusu płci, stąd i transseksualizmu, zależało szczególnie towarzystwu wzajemnej adoracji,[3] związanemu z „Crossdressing.pl”. Ich potrzeba zaistnienia, nie miałaby żadnego znaczenia, gdyby nie przeświadczenie niekompetentnych przedstawicieli mediów i wspomnianych badaczek „gender studies” – że „nie wypada” nie zgadzać się ze środowiskiem aktywistów w taki czy innych sposób powiązanych z mniejszością wpisującą się w skrótowiec LGBT.

 

 

Czym jest cross-dressing?

To pojęcie które odnosi się do kreacji płci kulturowej, wykorzystywania określonej odzieży, innych form ozdabiania się, aby upodobnić się do płci której się nie reprezentuje, czyniąc to z różnych przyczyn. Twórcy portalu „Crossdressing.pl” będący w przeważającej większości transwestytami (wyrażenie wywodzące się z łaciny), mieli świadomość że muszą zakamuflować swoje fetyszystyczne preferencje, z powodu negatywnego społecznego poglądu na nie. Transwestytyzm w nazwie domeny strony internetowej, w sposób jednoznaczny sytuowałby użytkowników w zbiorowości którą odrzuca się, uznając za „zboczoną”. Wybór nazwy dla portalu, który zaistniał w internecie w 2004 roku, to pierwsza zewnętrzna kreacja na dużą skalę środowiska, pośród którego gromadzą się osoby jakie zaistnieją następnie jako aktywiści forsujący pogląd że płeć to spektrum, i oni kiedyś przeforsują zmianę zapatrywania się na nią, aby pozyskać status równych osobom transseksualnym (jeśli się im nie uda – a nie udało do tej pory, podszyją się pod status osoby transseksualnej, adaptując go dla siebie na zasadach który usilnie chcą wypromować – stąd zamiennik w postaci „transpłciowość”, kamuflujący faktyczny status płciowy). Kształtowano przy tym własny wizerunek, stawiając często na oszustwo przy przedstawianiu siebie.

Potencjał intelektu części osób związanych z portalem, dokumentuje treść krótkiego tekstu zamieszczonego na portalu „Trans-Fuzja”, stworzonego przez osobę funkcjonującą społecznie jako „Edyta Baker”, faktycznie mężczyznę Andrzeja Rodysa, wywodzącego się z portalu „Crossdressing.pl” (nad którym ostatnio przejął władzę, zmieniając wymowę treści tej strony, wprawiając w zakłopotanie użytkowników, transwestytów, którzy nie rozumieją dlaczego mają widzieć teraz siebie w roli „transkobiet”). W taki oto sposób przedstawia pewne kwestie:

 

Nie da się ustalić konkretnej daty, kiedy rozpoczął się ruch aktywistyczny w środowisku osób transpłciowych w Polsce. (…) zasadniczym przełomem w jego ukształtowaniu było powołanie do życia portalu Crossdressing w 2004 r. (…) Powstanie Crossdressingu było prawdziwą bombą. (…) ten okres – jesieni 2004 r. – trzeba chyba uznać za początek transaktywizmu w Polsce. To wtedy w jednym czasie i miejscu spotkali się ludzie, którzy nadadzą ton kolejnym działaniom, pomysłom, inicjatywom, a ich efekt będzie po raz pierwszy trwały i dający konkretne efekty.[4]

 

Człowiek ten w tekście zatytułowanym „Nasza transpłciowa historia, czyli jak zaczął się polski transaktywizm”, koncentruje się na prezentowaniu własnego punktu widzenia na działalność osób które znał i z którym był związany. Zetkniemy się przy tym z listą osób które postanowił wymienić, podkreślając ich znaczenie. Nieświadomie nakierowuje na swoje faktyczne miejsce w historii, do której się odnosi, kompromitując nie pierwszy i nie ostatni raz – treść teksu podważa jego rangę, jaką chciał mu nadać, jako że kreuje fikcję, dokumentując przy tym skalę potencjału intelektualnego, zakładam że często świadomie manipuluje, ale jednocześnie uwidacznia się w jego podejściu słabe rozeznanie w temacie do którego próbuje się odnosić. Zamknięty nie tyle na poznanie, co otwarty na forsowanie swoich opinii na różne kwestie, aby zwalczając konkurencję, wywalczyć dla siebie status strony która definiuje aktualnie co jest wartościowe, a co nie jest.

Zamieszczenie zdjęcia książki odwołującej się do „Apokalipsy płci” (jej fragment jest widoczny na zrzucie[5] ekranu tekstu do którego się odnoszę) w tekście napisanym przez Andrzeja Rodysa, nosi znamiona przywłaszczenia polskich kilkudziesięcioletnich transseksualnych doświadczeń, transseksualnej historii, obrażając transseksualne osoby – tego przywłaszczenia dokonał transwestyta, przekonując że ma cokolwiek wspólnego z tym, co przywłaszcza dla tworzenia iluzji wspólnoty z grupą, która nawet nie wiedziała że istnieje.

 


Opinie Rodysa na wiele kwestii, o których po prostu nie ma pojęcia, nigdy nie miały żadnego przełożenia na sposób myślenia osób transseksualnych o sobie i innych które transseksualizm dotykał, w tym związanych np. z portalem transseksualizm.replika.pl. (następie transseksualizm.pl), jako że Rodys był im nie znany, jak również jego towarzystwo związane z portalem „Crossdressing.pl”. Wynikało to z faktu braku powiązań zdecydowanej większości osób transseksualnych z transwestytami i ich znajomymi (również żon), co nie może dziwić, jako że u osób transseksualnych nie występowała potrzeba utożsamiania się z transwestytyzmem, wbrew przekonaniom osób które związane były i są z portalami „Crossdressing.pl”, „Trans-Fuzja”, czy „Wolne Forum Transowe”, które stworzyli aktywiści powiązani z tymi pierwszymi, uwzględniając współczesne badaczki i badaczy wykreowanego terminu „transpłciowość” (kamuflaż normalizujący, przydatny dla przeforsowania poglądów na temat płci). Osoby transseksualne nie miały potrzeby w ogóle interesować się tym, co dzieje się w środowisku fetyszystów kreujących płeć społeczną. Postawa, odnośnie pomysłu na krótki artykuł, reprezentuje typowe podejście Rodysa, które charakteryzuje nieumiejętność rozpoznania własnego ograniczenia w pojmowaniu rzeczywistości, co przekłada się na mitologizowanie jej, zamykając na doświadczenia środowiska z którym wyłącznie miał do czynienia. Nie bez powodu wielokrotnie jego wypowiedzi i działania, oceniane były jako agresywne i niekompetentne. Nie radził i nie radzi sobie z krytyką, która co istotne, w niewielkim stopniu docierała i dociera do niego, jako że jego funkcjonowanie zamknięte było i jest w granicach środowiska z którego się wywodzi (obecnie w dalszym ciągu powiązany jest z portalami „Crossdressing.pl” i „Transu-Fuzja”, na inne, w których udzielają się osoby transseksualne, nie ma wpływu, a poza tym nie bytuje na nich). Jego wieloletni aktywizm, i ponownie – jego znajomych, od początku miał znamiona wpływania na opinie o sobie i innych, w potrzebie podkreślenia własnego znaczenia, dyskredytując stronę która tak naprawdę była dla niego, i większości jego znajomych, poza zasięgiem. Za działalnością mającą na celu wymazywanie osób transseksualnych z którymi nic go nie łączyło, nie licząc wyjątków (chodzi o powiązanie towarzyskie), i zjawiska transseksualizmu, niezmiennie stała potrzeba dowartościowania się, podkreślenia – ponownie zwracam na to uwagę, znaczenia własnej osoby, co zaskakująco dobrze wpisuje się w charakter środowiska z którego się wywodzi.

Nie bez powodu chciejstwo aktywisty wywodzącego się z „Crossdressing.pl” i „Trans-Fuzja”, współgra z postrzeganiem rzeczywistości przez jego znajomych, jako że obracają się towarzysko w gronie podobnie myślących o sobie.

Oto (zrzut ekranu wykonany 16 lutego 2023 r.) baner tego pierwszego portalu, po lewej widoczna adnotacja o „najstarszości w Polsce”. Zasadniczo, adnotacja nie miałaby znaczenia i nie warto byłoby się nad nią pochylać, uwzględniając punkt widzenia osób transseksualnych, rzecz w tym jednak, że współcześnie „transpłciowość” zajęło miejsce kategorii transseksualizm, fałszywie go reprezentując. Przekłada się to na odbiór także kategorii kulturowych, co było na rękę transwestytom. Zarzut o zawłaszczanie może być odparty, gdyż właściciele portalu „Crossdressing.pl” wytłumaczą że stawiają na pobyt u nich wszystkich osób spod „parasola” „transpłciowości” – tłumaczonej jako zbiorowisko z „nonkonformistycznym” podejściem do płci i wizerunku społecznego. Cóż, kategoria „transpłciowość” spadła niejako Andrzejowi Rodysowi z nieba, jak również zadowolony być musi z powszechnego obecnie odbioru tego określenia. Oczywiście teza „spadła z nieba” jest ironią, gdyż to m.in. Rodys stał za tym, aby wykreować nowe pojęcie zbiorcze dla kategorii płciowych, biologicznych i kulturowych, chcąc zlikwidować rozróżnienie, gdyż dotychczasowa metoda nazywania rzeczy po imieniu, lokowała go w kategorii fetyszysty transwestyty, jakim jest w istocie. Powszechność odbioru kategorii „transpłciowość” znowuż, to wypadkowa bezmyślnego przyjmowania propagandy przez niedouczone społeczeństwo – w którym media występują w roli pożytecznych idiotów.



Spróbujmy zdefiniować czym jest aktywizm, w tym transaktywizm. Czy faktycznie osoby związane z portalem „Crossdressing.pl” były pierwszymi które działały na korzyść środowiska osób… Właśnie, jakich? „Transpłciowych”, jak chce Andrzej Rodys, przedstawiając się od ponad dwóch dekad jako „Edyta Baker”? W 2004 roku w przestrzeni publicznej na większą skalę nie funkcjonowało w Polsce takie słowo, więc na rzecz kogo działano na portalu dedykowanemu transwestytom? Może na rzecz transwestytów? Jeśli miałoby tak być, przydałby się jakiś dowód rzeczowy, aby to udowodnić… Jak widać na kolejnym zrzucie ekranu, na banerze[6] portalu z 2004 roku widnieje: „Portal polskiej społeczności crossdresserów”. Jednocześnie zauważymy, co wyraźnie podkreślono: „Witamy w polskim portalu o crossdressingu i transwestytyzmie. Portal jest tworzony przez crossdresserów dla crossdresserów oraz wszystkich osób zainteresowanych tym zjawiskiem”.

 


Poniżej wersja banera[7] z 2013 roku, i nadal widoczna dedykacja skierowana do transwestytów, w czasach gdy już pełną parą aktywiści związani z portalem działali na rzecz reklamowania siebie i swoich poglądów na płeć.



Tutaj widzimy wersję banera[8] z lutego 2023 roku, z okresu gdy na portalu od ok. roku Andrzej Rodys działał w roli moderatora, wprowadzając nowe porządki, zaskakując – jak zauważyłam wcześniej, użytkowników, starych i nowych, co skończyło się usunięciem części, tych wieloletnich, którzy mieli inne poglądy niż on, odnośnie kształtowania opinii o tym czym jest lub nie jest płeć, a szczególnie czym jest transwestytyzm. Rodys z całą mocą od przejęcia władzy nad portalem w 2022 roku, zaczął zwalczać osoby które używały określenia transwestytyzm, przekonując że za słuszne uważa się używanie pojęcia… „transpłciowość”, które przecież miało m.in. w jego mniemaniu grupować w jednej kategorii także osoby transseksualne – to nowe autorytarne podejście, dotykało strony dedykowanej transwestytom.

 


Pierwotnie na portalu „Crossdressing.pl” bywały pojedyncze osoby deklarujące się jako transseksualne, z określonego powodu wiążąc się z gronem transwestytów – ta deklaracja o transseksualności, nie zaistniała jednak od początku u tych, którzy, czy które, za takie później uchodziły, czy uchodzili, lub też do dnia dzisiejszego uchodzą, jako „transowi” aktywiści. Faktycznie osoby te były transwestytami, lub zwyczajnie niezadowolonymi z siebie osobami, nastawionymi na zmianę wizerunku – chodzi tutaj o Grodzką, czy Dynarskiego, o których szerszej piszę w innym miejscu opracowania. Oboje nie bez powodu forsowali potrzebę używania terminu „międzypłciowość”, mając na uwadze również problemy z własnym określeniem się, odnośnie tożsamości – przy czym w żadnym przypadku nie chodziło o ingerencję w ciało (nie licząc odjęcia piersi u Dynarskiego), jako że nie uważali się za transseksualnych. Ich pobyt na portalu „Crossdressing.pl” to właśnie wypadkowa braku powiązania z transseksualizmem, przy czym Grodzką wiązały z innymi użytkownikami podobne doświadczenia, odnośnie występowania w związku małżeńskim z kobietami, z którymi płodzono dzieci, dochodziło powiązanie towarzyskie, biznesowe, czy z miejscem zamieszkania.

Czy osoby transseksualne aby na pewno musiały czekać na zaistnienie w internecie portalu dedykowanego transwestytom, udzielać na „Crossdressing.pl”, miast szukać towarzystwa podobnych do siebie osób? Zasadniczo nie powinnam łączyć zjawiska transseksualizm z transwestytyzmem – ale zmusza mnie do tego kwestia odniesienia się do próby przejęcia narracji o płci, jako że transwestyci i ich znajomi (szczególnie jedna osoba, przedstawiająca się od ponad dekady jako transseksualna, czyli obecnie Anna Grodzka) przyczynili się do zrównania obu zjawisk, intensywnie pracując nad tym, co przełożyło się na wypromowanie w okolicach roku 2010 słowa „transpłciowość”, jakie to zaczęło żyć swoim życiem, bezrefleksyjnie przejmowane przez coraz liczniejsze grono osób transseksualnych, które zaczęło agresywnie promować potrzebę eliminacji terminu transseksualizm, przejmując narrację transwestytów i ich znajomych, aktywnie działając na polu wymazania potrzeby rozróżniania, w celu pozyskania statusu który do niedawna był poza ich zasięgiem, z faktu kreacji płci… kulturowej.

Wracając do meritum, czy osoby transseksualne nie zyskiwały na dostępie do pewnych stron w internecie, na których mogły zetknąć się wirtualnie z innymi transseksualnymi osobami, w tym administrującymi i moderującymi, dzielącymi się informacjami o metodach pomocy w celu skorygowania płci fizycznie i prawnie? Namierzam tutaj na transaktywizm? Ponownie, pytanie z gatunku retorycznych… Działanie wybranych osób które zakładają portale dedykowane osobom transseksualnym, finansując je, administrując na nich, moderując je, pozwalając wypowiadać się osobom transseksualnym, czym jest, jeśli nie jest transaktywizmem? Czyj aktywizm, transwestytów i ich znajomych, związanych z „Crossdressing.pl”, zaistniałym we wrześniu 2004 roku, był pomocny osobom transseksualnym, czy też może aktywizm osób transseksualnych i ich znajomych związanych np. z portalem transseksualizm.pl (pierwotnie jako transseksualizm.republika.pl) od… kwietnia 2001 roku? A może osób związanych ze stowarzyszeniem „LOS” (Stowarzyszenie Obrony i Niesienia Pomocy Osobom Dotkniętym Zaburzeniami z Zakresu Transpozycji Płci „Los”), zaistniałym w Gdańsku w październiku 1998 roku, lub „Stowarzyszeniem Pomocy Transseksualistom” z Wrocławia, zarejestrowanym 21 maja 2001 roku, które podobnie jak transseksualizm.republika.pl udostępniło czat/forum w internecie, choć w innej formie? A jak ustosunkować się do spotkania z dnia 10 grudzień 1985 roku, jakie miało miejsce w Zakładzie Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich CMKP w Warszawie? Czy publikowanie przed laty książek Stanisława Dulki i Kazimierza Imielińskiego, w których oddano miejsce na prezentowanie historii osób transseksualnych – było aktywizmem na ich rzecz? Czy artykuły prasowane które ukazały się przed laty, w których prezentowano adresy do wspomnianego Zakładu Seksuologii w Warszawie, z podaniem numerów telefonów kontaktowych, informując o planowanym ukazaniu się książek wspomnianych wyżej osób, to był aktywizm na rzecz osób transseksualnych? Czy glosy (czyli komentarze do orzeczeń sądowych dotyczących spraw osób transseksualnych) Dulki i Imielińskiego, ich przekonywanie lekarzy, prawników, do działania na rzecz osób transseksualnych, to aktywizm na rzecz osób transseksualnych?

 

Rzućmy okiem na treści, wybrane dla przykładu:

„Stowarzyszenie Obrony i Niesienia Pomocy Osobom Dotkniętym Zaburzeniami z Zakresu Transpozycji Płci „Los”” datowane jest na październik 1998 roku, jeśli chodzi o jego zarejestrowanie. Celem działania miały być:

 

Niesienie pomocy dla osób naznaczonych transseksualizmem. Rozwiązywanie problemów w kwestiach medycznych związanych z psychologią, genezą, diagnostyką oraz terapią tych osób. Stałe oddziaływanie w kierunku zmian społeczno-socjologicznych. Udzielanie pomocy finansowej na cele bieżącego leczenia zabiegów chirurgicznych oraz regulowania stosunków prawnych. Współpraca z rodziną, wychowankami i samą młodzieżą proponując im alternatywne rozwiązania w zakresie postaw, upodobań i tolerancji.

 

O Stowarzyszeniu przeczytać można było w czasopiśmie „Polityka”, w nr 40 z 1999 r., Paweł Walewski stworzył artykuł „Urodzeni w niewłaściwym ciele. Transseksualiści w Polsce”.[9]

Fragment:

Stowarzyszenie LOS, niosące pomoc ludziom takim jak Monika, żyjącym z dezaprobatą własnej płci, powstało w Gdańsku w październiku ubiegłego roku. Prezes Zdzisław Malina dopiero teraz może zaprosić do własnej siedziby. – W Warszawie dwukrotnie sposobiono się do powołania takiego stowarzyszenia. Nic z tego nie wyszło, bo odpowiedź urzędników była niezmienna: po co? Na inauguracyjne spotkanie w wyremontowanej suterenie przedwojennej kamienicy w Gdańsku-Wrzeszczu, oprócz założycieli Stowarzyszenia, przyjechała prof. Julia Kruk-Jeromin z Kliniki Chirurgii Plastycznej AM w Łodzi oraz Monika i Wojtek – osoby najmilej tu widziane. – Niewielu jest ludzi, którzy po zmianie płci gotowi są pomóc innym – mówi prezes. W Polsce żyje prawdopodobnie od 5 do 8 tys. transseksualistów, pomoc medyczną otrzymało do tej pory tysiąc, w związkach małżeńskich pozostaje stu. Ze Stowarzyszeniem skontaktowało się ponad trzysta osób, z których raptem 80 wyraziło chęć współpracy. (...) Zdzisław Malina z dumą patrzy na Monikę i Wojtka. Tak dobrze układa się życie tylko nielicznym. Spośród trzystu osób, które nawiązały kontakt ze Stowarzyszeniem, 92 proc. wyrzucono z domu, są bez pracy i środków do życia. Odezwała się studentka z Krakowa, która mieszka kątem w akademiku i odkąd przyznała się w domu do transseksualizmu, rodzice nie dają jej grosza na utrzymanie. Albo mężczyzna z Jasła z dwójką dzieci, sprawa rozwodowa w toku, czeka na finalny zabieg chirurgiczny i jak najszybciej musi zmienić pracę. – Błaga mnie o pomoc, a ja niewiele mogę – wyjaśnia prezes Malina. Rejestracja Stowarzyszenia była drogą krzyżową, ale pozyskiwanie ale pozyskiwanie środków na działalność to prawdziwa mordęga.

 

Poniżej zrzut ekranu dokumentu,[10] istniejąca data zdaje się odnosić do momentu oficjalnej likwidacji Stowarzyszenia.


 


Jako założyciele wymienieni są:

Zdzisław Jan Malina, ur. 3.01.?

Henryk Szarawarski, ur. 6.03.?

Andrzej Aniszewski, ur. 28.07.?

 

Szerzej znaną osobą związaną z tym Stowarzyszeniem, był Aleksander Sokołowski, autor zdaje się pierwszej książki w Polsce, w której w sposób zbeletryzowany przedstawiono m.in. przygody transseksualnej dziewczyny (w opowieści występuje również transwestyta…), chodzi o pozycję „M/K autsajderzy”, wydaną w 1998 roku w Gdańsku. Człowiek ten aktywnie działał na rzecz wsparcia osób transseksualnych. Na stronie portalu transseksualizm.republika.pl umieszczono m.in. kopię petycji do Ministerstwa Zdrowia, odnośnie refundacji leczenia, którą stworzył, prosząc o przesyłanie jej:

 

Okładka książki „M/K autsajderzy”.

 


 

 

 

 

 

 

Wersja (fragment) portalu transseksualizm.republika.pl jaka funkcjonowała pod datą 19.11.2001.



Wzór tzw. deklaracji, którą można było sobie „ściągnąć” z internetu, do której kierował link.

Uwaga założyciela (nick „Ali”) portalu:

 

BARDZO WAŻNE: Stowarzyszenie LOS walczy o prawa dla nas. Możemy im pomóc wysyłając Petycję do Ministerstwa Zdrowia.

 


Przykład wypowiedzi na czacie/forum „Stowarzyszenia Pomocy Transseksualistom”, pod datą 10.11.2001.

 


Warto zauważyć, że narzucana współcześnie narracja odnośnie postępowań z osobami transseksualnymi, kłóci się z potrzebami tych osób. Niedojrzałe osoby, szczególnie młode, przyjęły opinie o odbiorze transseksualizmu przez propagandystów szerzących informacje, że osoby transseksualne nie potrzebują leczenia, jako że nie są chore… A medykalizacja transseksualizmu jest nie do przyjęcia. Po części za tymi opiniami kryje się manipulacja, za którą stoją osoby uważające się za transseksualne, ale w istocie nimi nie są – te będą propagować informacje, że nie potrzebują operacji, hormonoterapii, i nikt nie odbierze im prawa do uznawania się za kobietę lub mężczyznę. Kolejne grono osób które szafuje hasłem „stop medykalizacji zmiany płci” nieświadome powiela opinie tych pierwszych, aby sytuować się w gronie awangardy która „myśli nowocześnie”, lub inaczej, znajduje się w awangardzie tych, którzy twardo walczą z „zacofaniem w tej materii” – za każdym z tych przypadków kryje się brak myślenia, jako że merytorycznie nie da się obronić takich sądów. Jeśli ktoś kto sięga po leki hormonalne, przechodzi zabiegi kosmetyczne w rodzaju depilacji laserowej, elektrolizy, przeszczepu włosów, w końcu poddaje się operacjom chirurgicznym, twierdzi że transseksualizm nie jest stanem który wiąże go z medycyną, wystawia sobie niepochlebne świadectwo o sobie. Zwalczanie „medykalizacji transseksualizmu” przez osoby które nie są transseksualne, to osobny przypadek do analizy – wbrew pozorom, trudno w tej grupie znaleźć osoby które nie wiedzą co czynią, poddając się bezwiednie opinii innych, w tzw. dobrej wierze.

 

 

Najważniejszym na rynku polskim portalem wprost odnoszącym się przy tym do transseksualizmu, był, jako że od niedawna utracił ten status po ostatnich zmianach, „Transseksualizm”, funkcjonując w internecie od 17 kwietnia 2001 roku, pod adresem transseksualizm.republika.pl, następnie jako transseksualizm.pl.

Wersja (zrzut ekranu, fragment) portalu transseksualizm.republika.pl jaka funkcjonowała pod datą 18.11.2001.[11]

 

 

Zacznijmy od cytatu:

 

Informacje zamieszczone na tej stronie zbierałem przez dwa lata od osób transseksualnych. Nie od lekarzy. Lekarze Ci takich praktycznych porad nie udzielą. Lekarze w ogóle niechętnie odpowiadają na pytania. (Jeśli spotkasz wyjątek, daj znać!) Zdobyłem te wiadomości z pomocą zamieszczania ogłoszeń w gazetach (w większości płatnych), setek listów, spotkań w całej Polsce, kilkunastu godzin rozmów telefonicznych, również na komórki. Od kilku tygodni zaczynam dostawać informacje również przez emaile. Opracowuję je siedząc godzinami przy komputerze, wertując książki medyczne, przepisy prawne. Rzetelnie opisuję każde własne spostrzeżenie czy doświadczenie, staram się POMÓC "przyszłym pokoleniom", w przeciwieństwie do WIĘKSZOŚCI transseksualistów, którzy po zmianie dokumentów przestają mieć ochotę na pomoc innym. (Jeśli jesteś przed wszystkim i nie dowierzasz, pełen altruizmu i chęci niesienia pomocy, poczekaj, a zobaczysz, że zmienisz zdanie.)[12]

 

Za wpisem kryje się transmężczyzna (tak się przedstawia) funkcjonując na portalu jako „Ali”. Bywało, że jego strona np. na blogach osób transseksualnych, reklamowana była jako „strona Alego”. Początkowo portalem zawładnęli głównie transmężczyźni i informacje zamieszczane tam były dedykowane główne im, co wynikało z faktu że dla administratora i innych transmężczyzn obce były doświadczenia transkobiet. Zmiany nastąpiły szybko, na początku 2003 roku uaktywnił się dedykowany transkobietom dział, jako że zaistniały na nim takie, które podzieliły się wiedzą na tematy które dotyczą właśnie transkobiet.

 

Początki aktywności na forum, zrzut ekranu z datą 13.04.2003.[13]

 


Zrzut ekranu z datą 07.08.2003.[14]

 


Jako że strona prowadzona była przez osoby transseksualne, żaden inny portal ówcześnie i przez kolejne lata nie był dla niej konkurencją. Zamieszczano na niej informacje faktycznie potrzebne, dzieląc się doświadczeniami z życia, leczenia, lub pozyskiwania nowych dokumentów tożsamości. Oczywiście, zarówno ten portal, jak i wszystkie które zaistniały w pierwszej dekadzie XX wieku, nie mogły być rozpoznane jako istniejące, z pewnym zasobem informacji, przez osoby które nie miały dostępu do internetu. Osoby go prowadzące jak i udzielające się na nim w pierwszej dekadzie, należały do uprzywilejowanych, musiały dysponować określonymi środkami finansowymi, co przekładało się na dostęp do komputera i internetu. Najczęściej też, były to osoby na jakimś etapie korygowania płci, w tym część z nich etap korekty miała za sobą (pomijam kwestię skali potrzeb). Osoby które w tym czasie uczyły się, lub pracowały, np. za tzw. biurkiem, mogły wykorzystywać dostęp do komputerów i internetu w szkole, czy zakładzie pracy. Kolejna część odnosiła się do istniejących wtedy tzw. kawiarenek internetowych.

Nie będę rozpisywać się na temat różnych działalności, jakie podejmowano, nawiązywanych relacji np. z kobietami piszącymi na temat transseksualizmu (prace naukowe) – przykładem niech będą Strzelecka, Bieńkowska, Weseli. Nie stroniono od prezentowania odnośników do blogów na których udzielały się osoby transseksualne, co oczywiście było formą aktywizmu transseksualnego (prezentowano na nich linki do istniejących ówcześnie portali internetowych, szczególnie transseksualizm.republika.pl, inaczej „strony Alego”).

 

Przykład odnośników do innych stron, pośród których znajduje się także „Crossdressing.pl”, jak widać brak jeszcze na jego banerze informacji o „najstarszości w Polsce” (patrz wyżej, odnośnie opinii aktywisty transwestyty Andrzeja Rodysa) – odnośnik zaistniał na portalu „Transseksualizm” w momencie, gdy „Crossdressing.pl” objawił się w internecie.

 

Zrzut ekranu portalu transseksualizm.republika.pl z datą 11.10.2004.[15]



Przykładowe linki do blogów, czy portali, na których na różne sposoby także próbowano działać aktywistycznie (udostępnianie na nich linków do innych stron internetowych to oczywiście również transaktywizm).

 

Zrzut ekranu z datą 4.10.2003.[16]

 



Blog savage-km.blog.pl

Zrzut ekranu z datą 11.09.2003.[17]


Blog (prowadzony od 2002 roku)

c-est-la-vie.blog.pl

Zrzut ekranu z datą  01.09.2004.[18]


 

 

 

 

„Stowarzyszenie Pomocy Transseksualistom” zarejestrowane zostało 21 maja 2001 roku we Wrocławiu. Działalność Stowarzyszenia nakreślono w ten sposób:

 

- niesienie pomocy osobom transseksualnym

- ułatwianie im wzajemnego kontaktu

- udzielanie i rozpowszechnianie informacji na temat transseksualizmu (w tym inf. na temat możliwości leczenia, kontaktów z lekarzami, chirurgami, prawnikami).

 

Założycielką i założycielem byli Alicja Strzelecka i Marcin Czub, ówcześnie na studiach (4 rok) psychologicznych. Alicja Strzelecka obecnie posiada tytuł doktora nauk humanistycznych, i podwójne nazwisko, pozyskane po wyjściu za mąż (Strzelecka-Lemiech). W okresie funkcjonowania Stowarzyszenia, współorganizowała razem z M. Czubem cykl konferencji naukowych „Zrozumieć płeć” (w latach 2002 – 2004), następstwem tego było powstanie książek, w których odnoszono się m.in. do transseksualizmu.

 

„Zrozumieć płeć. Studia interdyscyplinarne”, pod red. Alicji Kuczyńskiej, wyd. 2002

Artykuły odnoszące się do transseksualizmu:

Małgorzata Bieńkowska-Ptasznik – „Płeć społeczna – transseksualizm – rekonstrukcja tożsamości”

Jarek Mikulski – „Z doświadczeń osób transseksualnych”

Katarzyna Geron – „Autodestrukcja u osób transseksualnych”

Marcin Czub – „Rola psychologa i psychoterapii w transseksualizmie”

 

„Zrozumieć płeć. Studia interdyscyplinarne II”, pod red. Alicji Kuczyńskiej i Elżbiety Dzikowskiej, wyd. 2004

Artykuły odnoszące się do transseksualizmu:

Alicja Strzelecka – „Rola zjawiska transseksualizmu w procesie przekraczania barier płci”

Marcin Czub – „Dynamika transseksualizmu z perspektywy psychologii zorientowanej na proces”

 

Publikacje te były prezentowane na stronie transseksualizm.republika.pl. jako jedne z nielicznych, odnoszące się do transseksualizmu, mimo że tylko niewielki procent z treści odnosił się do tego zagadnienia.

 

Zrzut ekranu strony transseksualizm.republika.pl z datą 10.05.2005.[19]



 

Na marginesie warto odnieść się do autora jednego z artykułów, mianowicie Jarka (faktycznie Jarosława) Mikulskiego, jako że osoba ta dwie dekady temu była szerzej rozpoznawalna w odniesieniu do działalności mediów, za przyczyną jego udziału w programie z gatunku realisty-show „Bar V – V.I.P”, w 2004 roku (ówcześnie 34 letni).[20] Warto zwrócić uwagę na fakt, że należy do grona tych osób, deklarujących się w pewnym okresie swojego życia jako transseksualne, które nie dokonały korekty płci, w tym prawnej zmiany jej oznaczenia. Jedna z moich znajomych miała z nim do czynienia, jako że występował ok. 2013 roku w roli handlującego lekami hormonalnymi. Przykład Jarosława Mikulskiego dokumentuje kwestię wykorzystania „źródeł” (czyli jego osoby) przez piszące na temat transseksualizmu, jako że z czasem może się okazać że to „źródło” przestaje być wiarygodnym, tym samym podważając wartość dokonań badawczych – innym takim przypadkiem z ostatnich lat jest historia internetowej aktywistki uważającej się na przełomie pierwszej i drugiej dekady tego wieku za transmężczyznę, funkcjonując m.in. pod pseudonimem „Marcin Rzeczkowski”, również traktowanej jako źródło wiedzy, w wielu pracach badawczych na temat transseksualizmu. Uwzględnia ją dość szeroko cytując (już od str. 37), m.in. wspomniana przy opisie portalu „Transseksualizm” Bieńkowska, np. w swojej książce „Transseksualizm w Polsce. Wymiar indywidualny i społeczny przekraczania binarnego systemu płci”, z 2012 roku, jak zwykle wydany i sfinansowany przez jeden z uniwersytetów. W tym czasie Małgorzata Bieńkowska zaczęła ulegać propagandzie „transpłciowej”, co w treści opracowania jest bardzo widoczne (stąd jako podstawowe okazuje się być odnoszenie do działalności aktywistów związanych z portalami „Crossdressing.pl” i „Trans-Fuzja” – ale to już temat na inną pracę, i nie chodzi oczywiście wyłącznie o wspomnianą Bieńkowską).

 

„Stowarzyszenie Pomocy Transseksualistom” reprezentowane było przez cisseksualne osoby, czego nie można się dziwić, miało to jednak swoje następstwa, gdyż ludzie ci z czasem wypalili się, odnośnie zaangażowania w sprawy które ich bezpośrednio nie dotyczyły. Szczególnie że po skończeniu studiów i uzyskaniu tytułów magisterskich, byli na etapie układania sobie życia, w tym zawodowego. Do grona osób współpracujących, odnośnie zespołu redakcyjnego, należały także inne, pośród których były transseksualne, ale unikały one publicznego prezentowania się. Na liście członkowskiej widniały np.: Krystyna Szmajke – psycholog kliniczny, Agnieszka Goleń – psychologia zarządzania, Daniel Bąk – pedagogika, Monika Dziedzic, Eryk Derza – pedagogika, Łukasz Bardeli – prawnik, inne osoby, które znane są tylko z imienia, lub pseudonimów, np.: „Aleister the Vampyre”, „Janek”, „Szymon”„Raul”, „Daniel”, „Eryk”, „Paweł”,, „Magda”, „Daniel”, „Ewa” – webmaster.

 

Zrzut ekranu z datą 26.10.2003.[21]


Zrzut ekranu z datą 18.11.2001.[22]

 

 

Zrzut ekranu z datą 06.06.2002.[23]


 

Inna forma danych

Zrzut ekranu z datą 06.06.2004.[24]



Zrzut ekranu z datą 6.06.2004.[25]

Przykład odnośników do innych stron internetowych. Na liście niestety nie ma nakierowania na strony dla transwestytów…


Forum Stowarzyszenia, pierwszy wpis z datą 28 kwiecień 2001 r., informacyjny, zapraszający do udzielania się.

Zrzut ekranu z datą 3.12.2002.[26]




Osoby transseksualne miewały szanse spotkać się ze sobą, lub osobami które transseksualizm dotykał pośrednio, m.in. na organizowanych dla nich tzw. grupach wsparcia, przez organizacje nakierowane na aktywizm osób z mniejszości LGBT. Do pierwszych takich spotkań doszło w 2003 roku, w oddziałach w Warszawie i Szczecinie. Stowarzyszenie „Lambda Warszawa” zarejestrowane zostało 27 października 2003 roku w Warszawie, w 2003 otworzyło się na osoby transseksualne:

 

Zrzut ekranu z datą 18.04.2003.[27]

 


 

Cytat:

Spotkania transseksualistów

Warszawa

Lambda, ul. Hoża 50 m. 40 (ostatnie piętro); a budynek stoi po tej stronie Marszałowskiej, co Pałac Kultury.

Spotkania odbywają się co drugą środę (w drugą i czwartą środę miesiąca) o godzinie 18:00, przewidziany czas trwania to godzina – ale można siedzieć do 21:00, jeśli mamy nastrój :) Daty:

26 marca

9, 23 kwietnia

14, 28 maja

11, 25 czerwca

...dalej jeszcze nie ustalono, ale będą :)

Spotkania są bezpłatne, bardzo miła luźna atmosfera, jak na razie na każde spotkanie przychodzą inne osoby. Można porozmawiać z innymi transseksualistami i dowiedzieć się wielu rzeczy, usłyszeć kilka wersji odpowiedzi na swoje pytania.

Zaproszone są osoby transseksualne, przed, w trakcie i po zmianie płci; osoby wahające się co do ewentualności zmiany płci; rodzice osób transseksualnych oraz podejrzewający u swych dzieci transseksualizm; rodzeństwo takich osób.

Zaproszone są także osoby towarzyszące – te osoby też mają swoje problemy związane ze wspieraniem nas na naszej drodze; w dodatku tym osobom jest trudniej (niż nam) spotkać inne „osoby towarzyszące" (partnerów / partnerki transseksualistów). Na spotkaniu w Lambdzie mogą wymienić swoje spostrzeżenia, podzielić się przemyśleniami, znaleźć oparcie w osobach o dłuższym „stażu" partnerskim. Te osoby też czują się wyobcowane, inne w swoim środowisku, wśród znajomych – i podobnie jak transseksualiści, na co dzień nie mają z kim o tym porozmawiać. Tak więc koniecznie przyprowadź swoją partnerkę / swojego partnera! :)

W Lambdzie jest też biblioteka, i można wypożyczyć książki na temat transseksualizmu.

 

Na 29 listopada 2003 rok zapowiadane było pierwsze spotkanie grupy wsparcia dla osób transseksualnych w Szczecinie:

 

Zrzut ekranu z datą 20.11.2006.[28]

 


 

15 stycznia 2004 roku w Warszawie doszło do spotkania grupy osób transseksualnych z ówczesną senator Marią Szyszkowską, jako że swoim nastawieniem wobec różnych spraw osób z mniejszości osób LGBT dawała do zrozumienia, że jest gotowa wesprzeć ich postulaty. Zacytuję tekst nieformalnej „Grupy wsparcia dla osób transseksualnych”, która w internecie prowadziła tzw. „Dziennik”:


Zrzut ekranu z datą 4.02.2005.[29]



Cytat:

15 stycznia, spotkanie grupy transseksualistów z prof. Marią Szyszkowską i Szymonem Niemcem:

 

15 stycznia o godzinie 15.30 stawiliśmy się w biurze pani Senator na Rumuńskiej 20. Choć sytuacja tego od nas wymagała, nie byliśmy poważni. Już w autobusie 520 zajęliśmy się oglądaniem zdjęć z balu sylwestrowego na Zamku. Śmiechu było co niemiara! Pani Senator przyjęła nas z otwartymi ramionami. Poczęstowała kawą, ciastkami i sokiem. Zasiedliśmy przy okrągłym stole, by przedyskutować kwestię pomocy transseksualistom. W charakterze gościa specjalnego zawitał Szymon Niemiec, prezes ILGCN Polska. Gospodyni wyznała, że miała kiedyś grupę transseksualistów, z których wielu odebrało sobie życie - „przejechali" się na tolerancji, czy raczej jej braku, w Polsce. Dalej... Po pierwsze, spróbuje zorientować się w kwestii ewentualnego darmowego leczenia dla nas. Być może uda jej się przeforsować wniosek/ustawę. Zaproponowała, żebyśmy napisali krótką notatkę na temat zespołu dezaprobaty płci, która powędrowałaby do biuletynu rządowego. Przy okazji chciała wiedzieć, czy transseksualizm znajduje się w rejestrze chorób przewlekłych. Jasne, że się znajduje, ale lekarze jak dotąd niewiele sobie z tego robią... Mówiliśmy o założeniu stowarzyszenia z prawdziwego zdarzenia; o tym, jakie fundacje mogłyby nas sponsorować, ile podpisów należy zebrać, żeby się zarejestrować; ile by taka procedura kosztowała i gdzie mieściłaby się nasza siedziba. Tu pomoc natury lokalowej zaproponował Szymon Niemiec. Wnioski ze spotkania:

Trzeba się zarejestrować!

Trzeba w tym celu zebrać 15 osób (niekoniecznie transseksualnych);

Trzeba raportować wszelkie przypadki dyskryminacji wobec nas;

Trzeba ruszyć z kampanią edukacyjną w mediach;

Trzeba zyskać poparcie organizacji pozarządowych;

(…)

 

 

Kadr z filmu dokumentalnego Krzysztofa Drążewskiego „Transsex”, realizowanego w 1987 r., emitowanego od 1998. Wiele nam mówi na temat chęci osób transseksualnych dla publicznego prezentowania się – co nie znaczy że w dokumencie tym nie było osób które upubliczniły swój wizerunek.

 


Odwołanie do rejestracji stowarzyszenia i znalezienia chętnych 15 osób które ujawnią swoje dane osobowe… – nieodległa przyszłość nada temu wartość która zdemoluje pogląd na płeć człowieka, to oczywiście odniesienie do działalności pewnej grupy ludzi. Ale o tym później.

Do tej pory osoby transseksualne były zdecydowanie na Nie, odnośnie kwestii prezentowania się publicznie, upubliczniania swoich danych osobowych, co dziwne nie było, jeśli uwzględni się społeczne podejście do nich.

 

Już na marginesie, dla przykładu przedstawię przykłady innych portali internetowych dedykowanych osobom transseksualnym, lub tylko w części im, niejako zmuszając je do bytności w towarzystwie np. transwestytów. Strony te są nieaktywne i nie licząc wyjątku, zniknęły z sieci.

 

Portal Agaty Perz (prowadzony od 2001 roku)

agata-ts.prv.p

Zrzut ekranu z datą 09.10.2004.[30]

 


Portal Moniki (zaistniał w 2002 roku)

Zrzut ekranu z datą 2.12.2002.[31]

 

Portal www.transportal.rs1.pl dedykowany był głównie transwestytom, prowadzony przez mężczyznę o pseudonimie „Jolka”. Funkcjonował krótko, i chyba tylko w 2003 roku.

 

Zrzut ekranu z datą 5.04.2003.[32]

 


 

Tajemnicze „Forum dyskusyjne” odnosiło się do transseksualizmu, zaistniało prawdopodobnie w 2006 roku.


Zrzut ekranu z datą 6.11.2008.[33]



„Transgenderyzm.pun.pl” to w zasadzie wyłącznie forum dyskusyjne, portal nadal jest osadzony w internecie, choć nieaktywny. Zaistniało w listopadzie 2006 roku. Za stroną stoi mężczyzna o imieniu lub pseudonimie „Karol”. Forum zdominowane było przez kilka osób, w tym przedstawicielkę „Fundacji Trans-Fuzja”, Stanisławę Federowicz-Podobińską.

Zrzut ekranu z datą 18.02.2023.[34]


Portal „transseksualni.pl” funkcjonował od czerwca 2015 roku, aktywny był do początku 2016, choć pojedyncze wpisy na nim sięgają 2018.

Zrzut ekranu z datą 28.06.2015.[35]





Od 2015 roku funkcjonuje portal „Wolne Forum Transowe” pod adresem transpomoc.pl, stworzone przez osoby związane wcześniej z portalem „Crossdressing.pl”, i „Trans-Fuzja”.

Zrzut ekranu z datą 12.01.2015.[36]

 


W 2017 roku na krótko zaistniał portal „transprzyjazn.pl” („Przyjazne Forum Transowe”).

Zrzut ekranu z datą 22.07.2017.[37]



W 2019 roku zaistniała strona „Wolne Forum Transowe” pod adresem wolne-forum-transowe.pl, które prowadzi osoba ukrywająca się pod pseudonimem „Hotaru”.


Zrzut ekranu z datą 22.02.2023.[38]


 

 

 

W 1981 roku Kazimierz Imieliński przenosi się z Krakowa (gdzie 13 maja 1962 zdaje egzamin z seksuologii) do Warszawy, i zakłada Zakład Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich przy Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego (obecnie Zakład Psychosomatyki, Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich). W Warszawie daje początek działań na rzecz osób transseksualnych, we współpracy z jego uczniami, Stanisławem Dulko i Wiesławem Czernikiewiczem. Podejście miało być kompleksowe, stąd poszukiwania do współpracy lekarzy różnej specjalności, czy w końcu prawników, jak Doleżal, czy Siemion. Oczywiście, podejście do zagadnienia transseksualizm często było z gatunku patologii, przy czym nie chodzi tutaj o samo traktowanie zjawiska, ale gównie podejście tych ludzi do osób transseksualnych – często dochodziło do nadużyć, przede wszystkim finansowych, jako że lekarze i prawnicy zrozumieli że pomaganie i „pomaganie” osobom transseksualnym to doskonała okazja do dorobienia się (podejście to nie zmieniło się do dnia dzisiejszego).

 

Poniżej przykład rzeczowego odniesienia do problematyki, na którą zwracam uwagę powyżej. Cytat z „Wolnego Forum Transowego”.


Zrzut ekranu z datą 22.02.2023.[39]


 

Zapis dyskusji ze spotkania lekarzy i 11 osób transseksualnych w wieku 21 – 45 lat w Zakładzie Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich przy CMKP w Warszawie 10 grudnia 1985 roku – K. Imieliński, S. Dulko „Apokalipsa płci”, 1989 r.

 

O jednej z pierwszych transkobiet które korygowały płeć, przeczytać można było w „Ekspresie Reporterów” nr 9/1983, w reportażu Wandy Falkowskiej „Kobieta w męskim ciele”. W 1992 roku ukazuje się „Byłam mężczyzną” Ady Strzelec (pseudonim).

 


 

W specjalistycznych periodykach nie brakowało artykułów na temat transseksualizmu, ale pośród dostępnych szerszemu gronu czytających na przełomie wieków, były jeszcze:

K. Imieliński, S. Dulko – „Przekleństwo Androgyne. Transseksualizm: mity i rzeczywistość” 1988, „Galernicy seksu” 1991, „Zbłąkana płeć” 1991.

K. Imieliński, S. Dulko, M. Filar – „Transpozycje płci. Transseksualizm i inne zaburzenia identyfikacji płciowej” 1997.

M. Marin, M. T. Cuny – „Skok anioła” 1993.

M. Fajkowska-Stanik – „Transseksualizm i rodzina. Przekaz pokoleniowy wzorów relacyjnych w rodzinach transseksualnych kobiet” 2001.

J. Krzyżowski – „Psychopatologia zaburzeń różnicowania płci” 2002.

D. Zamojski – „Aleksandra Zamojska jest mężczyzną” 2005.

T. Szkapienko – „Transseksmisja” 2007.

K. Surmia-Domańska – „Beznadziejna ucieczka przed Basią. Reportaże seksualne” 2007.



 


 



Trudna do ogarnięcia jest kwestia artykułów o transseksualnych osobach prezentowanych w czasopismach, szczególnie w tzw. prasie kobiecej. Nie będę się tutaj jednak silić na próbę ich wyliczenia i podsumowania. Ale bywały takie, w których podawano personalia prezentowanych, jak i ich zdjęcia, najczęściej kobiet transseksualnych.

 

„Twój Styl” nr 3/1992, Anna Jabłońska –
„Bóg się pomylił”, ze wstępem S. Dulki

 


 

„Przekrój” nr 2068/1985, Anna Popławska – „Transseksualizm”



„Zdrowie” nr 8/2001, Wojciech Wacyn – „Uwięzieni w obcym ciele”



Pierwszym polskim dokumentem filmowym odnoszącym się do transseksualizmu był „Transsex”, w reżyserii Andrzeja Drążewskiego, wyprodukowany przez „Wytwórnię Filmów Dokumentalnych” w Warszawie w 1988 roku (realizacja zdjęć w 1987?).




Kolejnym ważnym dokumentem filmowy był „List Piotra” z 2002 roku (zdjęcia w 2001?) Barbary Balińskiej i Krzysztofa Kalukina. Niestety produkcja jest obecnie poza zasięgiem.

W telewizji publicznej nie brakowało programów publicystycznych, w których przewijał się temat transseksualizmu, przykładowy z lat 90-tych XX w.: „My, dorośli” z 1992 r., w którym znalazły się odcinki „Inne oblicza seksu: transseksualizm i transwestytyzm”, a także „Transseksualizm, zmiana płci, tolerancja”. W prywatnej telewizji Polsat w 1993 roku wyemitowała program z dziedziny talk-show „Na każdy temat”, „Zmiana płci. Mężczyzna czy kobieta? Dramatyczna pomyłka genów”,[40] nie mogło w nim oczywiście zabraknąć S. Dulki. Zaprezentowało się kilka osób transseksualnych,

 

Na każdą książkę, artykuł, czy program telewizyjny, osoby transseksualne reagowały żywiołowo – były dla nich oknem na świat, dzięki nim, przechodziły na etap spełniania marzenia, szczególnie że specjalnie powołany dla nich zespól, czekał na nich w Warszawie – oczywiście do pewnego momentu, upadek PRL-u przyczynił się do zmian w ich życiu, dla dużej części z nich, na gorsze (chodzi w tym przypadku o pieniądze które sa potrzebne aby korekty płci dokonać).

 

Poniżej fragment internetowego „Dziennika”[41] publikowanego w początkach XX wieku przez transseksualnego chłopaka (ur. w 1972 roku w Gdańsku, związany z Warszawą, stąd ułatwiony kontakt z zespołem na czele którego stał S. Dulko).


Zrzut ekranu z datą 17.09.2004.[42]


 

Cytat:

Zrozumienie[43]

 

Olśniło mnie przypadkiem. Miałem 16 lat, włóczyłem się po księgarniach (przepustka), w Uniwersusie wpadła mi w łapska książka Stanisława Dulki „Przekleństwo Androgyne", o... transseksualizmie. Po lekturze wiedziałem, kim jestem i że można to leczyć. Wróciłem na odział; na terapii indywidualnej wyjaśniłem, że jestem transseksualistą, cierpię na zespół dezaprobaty płci i zrobię wszystko, żeby to zmienić  (poddając się kuracji hormonalnej i operacjom). Już przedtem twierdziłem, że czuję się mężczyzną, nie dysponowałem jednak „odpowiednim aparatem pojęciowym" (brrr), a słowo homoseksualizm wydawało mi się mocno nieadekwatne. Nie chodziło o to, że lubię kobiety. Nie byłem lesbijką. Odmienna orientacja seksualna nie spędzała mi snu z powiek. Sen z powiek spędzała mi rosnąca świadomość POMYŁKI. No bo jakże to tak, żeby chłopaka wsadzać do puszeczki z etykietą dziewczyna. A potem kobieta, żona, matka, babcia... Co to, to nie! - Pani doktor, ja jestem transseksualistą - wyjawiłem. Zamiast odpowiedzi w moich uszach zaszeleścił stek bzdur: - Ależ drogie dziecko, homoseksualizm nie istnieje. Robią to tylko chłopcy, którzy chcą zarobić prostytucją. Zobaczysz, zakochasz się i przejdzie ci. Mieliśmy tu zresztą taką jedną... Wiecznie spodnie i łobuzerski uśmiech. A na maturę przyszła piękna młoda kobieta w sukience i na wysokich obcasach. Tobie też przejdzie. Amen? Amen. Powiedziała, co wiedziała. Wychodząc z gabinetu, trzasnąłem za sobą drzwiami. Po wyjściu z sanatorium zapisałem się do normalnego liceum, gdzie zdałem maturę. Hmmm, nie powiem, na samych piątkach - tak bardzo uskrzydlała mnie myśl o leczeniu (wrócę do tego jeszcze). Jako 18-latek wybrałem się do seksuologa, gdzieś przy Placu Trzech Krzyży. Ten zareagował inaczej niż „moja" pani doktor. Przyznał, że to transseksualizm i dał mi namiary na Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego przy Bieruta (dzisiaj Fieldorfa). Teoretycznie miałem z wizytą u Dulki (spec od transów) czekać do czwartku, ale nie wytrzymałem... Późnym wieczorem pojechałem pod szpital, który nagle wydał mi się mekką skrzywdzonych przez los, rajem transseksualistów i taką specyficzną porodówką, w której przychodzili na świat nowi ludzie. Ja miałem się urodzić po raz drugi jako Maciek. Tym razem pogapiłem się tylko przez płot, przedostałem się nawet na teren CMKP, żeby poczuć zapach lepszego jutra. To jednak wszystko - żaden lekarz nie przyjąłby mnie o 22.00! W czwartek byłem umówiony na wizytę u dr Stanisława Dulki...

 

 

Odnieśmy się do kolejnego fragmentu tekstu Andrzeja Rodysa, zamieszczonego na portalu „Trans-Fuzja”:

 

W tym okresie forum Crossdressingu wrze – dołączają wciąż nowe osoby. W lecie 2005 r. krystalizuje się grupa najbardziej aktywnych i przedsiębiorczych osób, wśród których są m.in.: LauraXL (ówczesna administratorka Crossdressingu, prowadząca później także portal randkowy dla osób transpłciowych Trans-Dating), JolaCD (administratorka Crossdressingu), Anna Grodzka, Lalka Podobińska, Voca Ilnicka, Mała Ania, Zzuzzu, Just Martha (inicjatorka i organizatorka plenerowych trans party), Wiktor Dynarski, Ruda Alka (autorka publikowanego w odcinkach na portalu „Pamiętnika Alex”), Antyfacet, Freja, Edyta Baker.[44]

 

Sięgnięcie po określenie „wrze” nakierowuje na emocje, z jakimi autor wpisu odnosi się do swoich doświadczeń, związanych z okresem jego życia, które przypadało szczególnie na lata 2004 – 2006, kiedy to zaistniał na portalu „Crossdressing.pl”, stając się bardzo aktywnym użytkownikiem (kilka tysięcy wpisów), nawiązując znajomości z osobami z którymi utrzymuje kontakt do dnia dzisiejszego. Był to czas w którym to ucharakteryzowany na kobietę spotykał się w wybranych klubach w Warszawie z innymi transwestytami. W tym czasie (w 2005 roku), zdaje relację na portalu wyjaśniając że uświadomił swoją żonę że jest transwestytą, chwaląc się że przyjęła to „dość” dobrze, w kolejnych latach udało mu się ją namówić na wizyty w klubach, była jedną z nielicznych żon transwestytów na tych imprezach. Andrzej Rodys mając wpływ na to jakie treści mogą zaistnieć na stronie „Trans-Fuzja” (po zmianach z roku 2021, kiedy to format portalu całkowicie się zmienił – został radykalnie „odchudzony”, co pewnie wynikało z faktu że nie miał się nim kto zajmować), wprowadzając swój tekst, nakierowuje na niemożność obiektywnego ustosunkowania się do rzeczywistości, którą zaludniają przecież także inne osoby, jak on sam i jego znajomi. W zacytowanym fragmencie, zaprezentował listę osób które w większości przypadków są zupełnie nie znane osobom transseksualnym. Na marginesie warto zwrócić uwagę na to, że administrator portalu transseksualizm.republika.pl, czyli „Ali”, stworzył swoje konto na „Crossdressing.pl” w celu zareklamowania się, pisząc we wrześniu 2004 roku że zamieścił u siebie baner portalu transwestytów, właśnie dla rozreklamowania go, prosząc o wzajemność, na co zareagowała osoba administrująca „Crossdressing.pl” niejaka/niejaki(?) „xL”, wykazując zainteresowanie portalem „Transseksualizm”. Być może jakieś osoby związane z „Crossdressing.pl” stworzyły ówcześnie swoje konta na „stronie Alego”, nie będąc zbyt aktywnymi (Podobińska, „Freja” – ta pierwsza działała w zasadzie w imieniu przyszłej A. Grodzkiej… – ale o tym w innym miejscu). Generalnie powiązanie, o którym wspominam, nie miało żadnego rzeczowego przełożenia na zainteresowanie bytujących na transseksualizm.republika.pl osób, a potrzebę zaistnienia administratora, trzeba traktować osobno, w innych kategoriach, jak faktyczna chęć interesowania się tym co robią transwestyci i ich znajomi. Czy Rodys zdolny byłby odnieść się do środowiska osób związanych z portalem „Transseksualizm”, albo „Stowarzyszeniem Pomocy Transseksualistom”? Przedstawić te, które przyczyniły się do ich powstania, funkcjonowania tego pierwszego do dnia dzisiejszego? Może wymienię pseudonimy tych, które przez osoby transseksualne mogłyby być uznane za aktywistów transseksualnych, działających na rzecz… osób transseksualnych? W gronie administrujących i moderujących w pierwszych latach istnienia portalu znaleźli się oprócz „Alego”, m.in.: Darquis, savage, Darek, senhora, samantha, Henry_Winter, MałyRóżowyKróliczek (początkowo jako EmiliaL, później mrk), w kolejnych latach doszli m.in. Kuba, Benjamin, Magda, svirusek i inni. A może zaangażowanie w stworzenie portalu „Transseksualizm”, i jego moderowanie, to nie był aktywizm na rzecz osób transseksualnych? Czy aktywizm osób wywodzących się z „Crossdressing.pl” był do czegoś potrzebny osobom transseksualnym? Nie był. Skończyło się to jednak tym, że osoby transseksualne zostały… odstrzelone. Władzę nad definiowaniem czym jest lub nie jest płeć, transwestytyzm, przejęli transwestyci (i ich cisseksualni znajomi), którzy nie uznają się za transwestytów… Następnie liczne grono pożytecznych idiotów.

 



[1] Dyktat „transpłciowości” ma na celu transseksualne kobiety i mężczyzn sytuować w innej kategorii, niż one i oni same, sami, siebie sytuują, czyli w kategorii płci żeńskiej i męskiej uwzględniając biologię, jako że stan transseksualny, jest stanem biologicznym, nie zaś wyłącznie tożsamościowym, co sytuowałoby te osoby w kręgu tych które wyłącznie „dekonstruują” „swoją działalnością” ukształtowane w danej kulturze normy płciowe, traktowane jako kobiecość i męskość.

[2] Opcja „zamknięcie w sejfie” zaistniało w okolicach lat 2015 – 2017, zebrany przeze mnie materiał na tekst wyparował w momencie gdy dysk twardy mojego komputera odmówił posłuszeństwa. Wielu informacji nie udało mi się odzyskać na rzecz wykorzystania go przy pisaniu tej pracy.

[3] Nieironicznie nakieruję w dalszej części opracowania na wielomówiące powiązania tych osób z różnymi wydarzeniami, których wymowa wpasowuje się w światopogląd uczestniczących w nich.

[4] „Nasza transpłciowa historia, czyli jak zaczął się polski transaktywizm”, brak daty publikacji – tekst zamieszczony został również na portalu „Facebook”, na którym funkcjonuje „Fundacja Trans-Fuzja”, pod datą 22.02.2020 r.

 https://www.transfuzja.org/edukacja/nasza-transp%C5%82ciowa-historia [dostęp 22.02.2023]

[5] Tamże.

[6] https://web.archive.org/web/20041207133149/http://www.crossdressing.pl/main.php [dostęp 22.02.2023]

[7] https://web.archive.org/web/20130512183015/http://www.crossdressing.pl/main.php [dostęp 22.02.2023]

[8] http://www.crossdressing.pl/main.php [dostęp 22.02.2023]

[9] https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/klasykipolityki/1821284,1,urodzeni-w-niewlasciwym-ciele-transseksualisci-w-polsce.read [dostęp 27.02.2023]

[10] https://rejestr.io/krs/45230/stowarzyszenie-obrony-i-niesienia-pomocy-osobom-dotknietym-zaburzeniami-z-zakresu-transpozycji-plci- [dostęp 27.02.2023]

[11] https://web.archive.org/web/20011118190738/http://www.transseksualizm.republika.pl/ [dostęp 26.02.2023]

[12] Tamże.

[13] https://web.archive.org/web/20030413154557/http://www.ts.sarnet.pl/forum/memberlist.php [dostęp 26.02.2023]

[14] https://web.archive.org/web/20030807202037/http://ts.sarnet.pl/forum/memberlist.php [dostęp 26.02.2023]

[15] https://web.archive.org/web/20041011111222/http://transseksualizm.republika.pl/linki.html [dostęp 26.02.2023]

[16] https://web.archive.org/web/20031004225805/http://transseksualizm.republika.pl/linki.html [dostęp 62.02.2023]

[17] http://savage-km.blog.pl/ [dostęp 26.02.2023]

https://web.archive.org/web/20030911092931/http://savage-km.blog.pl/ [dostęp 26.02.2023]

[18] http://c-est-la-vie.blog.pl/ [dostęp 26.02.2023]

https://web.archive.org/web/20040901075317/http://c-est-la-vie.blog.pl/ [dostęp 26.02.2023]

[19] https://web.archive.org/web/20050510084016/http://www.transseksualizm.republika.pl/ [dostęp 26.02.2023]

[20] „Barowy chłopak”, 23.09.2004., https://gliwice.naszemiasto.pl/barowy-chlopak/ar/c1-6005899 [dostęp 26.02.2023]

[21] https://web.archive.org/web/20031026083344/http://transs.prv.pl/ [dostęp 26.02.2023]

[22] https://web.archive.org/web/20011118203022/http://transs.prv.pl/ [dostęp 26.02.2023]

[23] https://web.archive.org/web/20020606021442/http://transs.prv.pl/ [dostęp 26.02.2023]

[24] https://web.archive.org/web/20040606045601/http://transseks.republika.pl/o_nas.htm [dostęp 26.02.2023]

[25] https://web.archive.org/web/20040606043150/http://transseks.republika.pl/linki.htm [dostęp 26.02.2023]

[26] https://web.archive.org/web/20021203025837/http://gbook.ibt.com.pl/gbook.php?id=trans1 [dostęp 26.02.2023]

[27] https://web.archive.org/web/20030418162437/http://transseksualizm.republika.pl/spotkania.html [dostęp 26.02.2023]

[28] http://web.archive.org/web/20061120084534/www.transseksualizm.pl/spotkania.html [dostęp 20.02.2023]

[29] https://web.archive.org/web/20050204121909/http://republika.pl/dziennik_ts/page3.html [dostęp 21.02.2023]

[30] https://web.archive.org/web/20041009122113/http://www.agata-ts.prv.pl/ [dostęp 21.02.2023]

http://www.agata-ts.prv.pl/ [dostęp 21.02.2023]

[31] https://web.archive.org/web/20021201103805/http://republika.pl/nolimits_monika/tunel3.html [dostęp 28.02.2023]

http://republika.pl/nolimits_monika/tunel3.html [dostęp 28.02.2023]

[32] https://web.archive.org/web/20030405195053/http://transportal.rs1.pl/ [dostęp 28.02.2023]

[33] http://web.archive.org/web/20080611053212/http://free4web.pl/3/?30813 [dostęp 26.02.2023]

[34] http://transgenderyzm.pun.pl/ [dostęp 26.02.2023]

[35] https://web.archive.org/web/20150628033609/http://www.transseksualni.czo.pl/ [dostęp 26.02.2023]

[36] https://web.archive.org/web/20151201022515/http://transpomoc.pl/ [dostęp 20.02.2023]

[37] https://web.archive.org/web/20170722235733/http://transprzyjazn.pl/robots.txt#start_here [dostęp 20.02.2023]

[38] https://wolne-forum-transowe.pl/ [dostęp 20.02.2023]

[39] „Kto jest TS a kto nie. Etykietki, podziały, tró i cudaki” http://transpomoc.pl/viewtopic.php?t=636 [dostęp 20.02.2023]

[40] Odc 14, http://tsartss.blogspot.com/2015/08/z-historii-transseksualizmu-w-polsce.html [dostęp 21.02.2023]

[41] https://web.archive.org/web/20040917060343/http://republika.pl/dziennik_ts/page8.html [dostęp 21.02.2023]

[42] http://republika.pl/dziennik_ts/page8.html [dostęp 24.02.2023]

[43] Tamże.

[44] Tamże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz